wtorek, 24 lutego 2009

wernisaż

najdokładniej to chyba ujął Pan Kapitan Kamikaze, który nieoczekiwanie zakotwiczył na otwarciu.
Podobno publiczność i wino dopisały.

3 komentarze:

Adam Pękalski pisze...

"Pan" mi się podoba. Mogłabyś się tak do mnie zawsze zwracać ("Mój Panie"...)
Ale że "nieoczekiwanie zakotwiczył"? Jak to nieoczekiwanie? Miałem siedzieć w domu, jak tam dawali gratisowe winiucho?

Gero pisze...

Hej Agusia! Obejrzeliśmy obrazki i wystawa wygląda na udaną! Nie sądziłem, że abstrakcyjne obrazki będą mi się kiedyś podobać, ale te wyglądają całkiem fajnie :)

Agunia pisze...

dziękuję!
ale to nie są abstrakcyjne obrazki,
albo ja się nie znam