niedziela, 6 marca 2011

Jednodniówka stambulska

dłuuuuga podróż autobusem i nieodzowny korek przy wjeździe do Stambułu

przeludniony Istiklal


malutka wystawa Fridy i Diego w Pera Muzeum

tłumy, tłumy


i niekończąca się podróż powrotna


PS. Nigdy chyba nie przyzwyczaję się po spokojnej i bezpiecznej Ankarze, do notorycznego oszukiwania obcokrajowców przez "Stambulczyków" (zawyżanie rachunków o 100%, ceny z kosmosu, agresja,...)

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

A te kolorowe bańki to bańki czy refleksy czy co?

Pozdrawiam
Maciek

Agunia pisze...

To bańki, bańki...